Mają cieszyć oko, dawać więcej zieleni, a podczas gwałtownych ulew przechwytywać wodę, zanim ta trafi do przeciążonej kanalizacji. Legnicka radna Katarzyna Odrowska proponuje, by w mieście zaczęły powstawać ogrody deszczowe. Interpelacja w tej sprawie trafiła już do władz Legnicy.
Ogród, który podczas ulewy działa jak gąbka? Właśnie na tym w dużym uproszczeniu polega pomysł, który Katarzyna Odrowska chciałaby zobaczyć w Legnicy.
Radna złożyła interpelację w sprawie tworzenia w mieście ogrodów deszczowych i rowów chłonnych. To specjalnie zaprojektowane tereny zielone, których zadaniem jest przechwytywanie wody spływającej m.in. z ulic, chodników, parkingów czy dachów.
Zamiast błyskawicznie kierować deszczówkę do kanalizacji, można ją zatrzymać tam, gdzie spadła. Woda gromadzi się w niewielkim zagłębieniu, następnie przesącza przez warstwy ziemi, piasku i żwiru, a część wykorzystują posadzone tam rośliny.
– To nie żadna technika rakietowa. To niejako odwrócony trawnik znany z naszych ulic – tłumaczy Katarzyna Odrowska. Jak wskazuje, różnica polega na zmianie sposobu myślenia o miejskiej zieleni. Zamiast trawnika wyniesionego ponad poziom ulicy i odciętego od niej krawężnikiem powstaje zielone zagłębienie, do którego podczas deszczu może swobodnie spływać woda.
I właśnie podczas coraz częstszych gwałtownych ulew takie rozwiązania mogą być szczególnie przydatne. Ogrody deszczowe zmniejszają ilość wody, która w krótkim czasie trafia do kanalizacji deszczowej, a tym samym mogą ograniczać lokalne podtopienia.
Korzyści jest jednak więcej. Zatrzymana woda pozostaje dłużej w glebie, poprawia mikroklimat i pomaga zieleni przetrwać okresy suszy i wysokich temperatur. Warstwy filtracyjne oraz rośliny pomagają także zatrzymywać część zanieczyszczeń niesionych wraz z wodą z ulic i chodników.
Takie miejsca nie muszą przy tym przypominać technicznych zbiorników retencyjnych. Mogą być atrakcyjnymi rabatami pełnymi roślin odpornych zarówno na okresowe zalewanie, jak i suszę. Radna wymienia m.in. kaczeńce, krwawnicę pospolitą, żywokost lekarski, turzyce, sit rozpierzchły czy kosaćce żółte.
Ogrody deszczowe mogą powstawać bezpośrednio w gruncie jako niecki bioretencyjne lub – tam, gdzie przestrzeni jest mniej – w specjalnych pojemnikach i skrzyniach. W przypadku większych opadów mogą być wyposażone również w przelew odprowadzający nadmiar wody do kanalizacji.
Katarzyna Odrowska pyta władze Legnicy, czy w ramach miejskiej polityki zazieleniania, odbetonowywania przestrzeni i adaptacji do zmian klimatu planowane jest tworzenie takich miejsc.
Teraz ruch należy do magistratu. Jeśli pomysł doczeka się realizacji, w Legnicy mogłyby pojawić się rabaty, które nie tylko zdobią miasto, ale podczas ulewy mają do wykonania konkretne zadanie: zatrzymać deszcz tam, gdzie spadł.

