Nocna awantura przed jednym z lokali w Lubinie zakończyła się dramatycznie. Dwóch 20-letnich mężczyzn z ciężkimi obrażeniami trafiło do szpitali w Lubinie i Legnicy, gdzie przeszli operacje. Według informacji przekazanych policji ich obrażenia stanowiły realne zagrożenie dla życia i zdrowia. W związku ze sprawą zatrzymano 12 osób. 18-letni mieszkaniec Lubina usłyszał zarzuty i został tymczasowo aresztowany. Grozi mu nawet 20 lat więzienia.
Do zdarzenia doszło w nocy z 26 na 27 września przed jednym z lokali na terenie Lubina. Dyżurny Komendy Powiatowej Policji otrzymał zgłoszenie o szarpaninie, w której miało uczestniczyć kilkanaście osób. Z pierwszych informacji wynikało również, że podczas zajścia użyto noża.
Na miejsce natychmiast skierowano policjantów z różnych pionów lubińskiej komendy. Funkcjonariusze rozpoczęli ustalanie uczestników bójki oraz dokładnego przebiegu wydarzeń. Łącznie zatrzymano 12 osób.
– W wyniku tego zdarzenia ciężkich obrażeń ciała doznało dwóch 20-letnich mężczyzn. Poszkodowani zostali przewiezieni do szpitali w Lubinie i Legnicy, gdzie przeszli operację. Jak wynikało z informacji przekazanych przez lekarzy, odniesione przez nich obrażenia stanowiły realne zagrożenie dla ich życia i zdrowia – informuje podkom. Sylwia Serafin, oficer prasowy KPP w Lubinie.
Mężczyzna podejrzewany o spowodowanie ciężkich obrażeń u dwóch 20-latków uciekł z miejsca zdarzenia. Policjanci szybko ustalili samochód, którym mógł się poruszać. Dzięki działaniom operacyjnym namierzyli pojazd, a chwilę później zatrzymali podróżującego nim 18-latka.
Policja zweryfikowała również pojawiającą się w pierwszym zgłoszeniu informację o możliwości użycia broni. Przeprowadzone czynności nie potwierdziły jednak, aby podczas zajścia użyto broni palnej.
Zebrany materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie 18-letniemu mieszkańcowi Lubina zarzutów z art. 156 i art. 159 Kodeksu karnego. Na wniosek prokuratora sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu na dwa miesiące.
18-latkowi grozi kara nawet do 20 lat pozbawienia wolności. Policjanci pod nadzorem prokuratora nadal ustalają dokładny przebieg i wszystkie okoliczności nocnego zajścia.

