REKLAMA

spot_img

Bilbordowy lincz w Złotoryi. Kto i w czyim imieniu chce rozliczać radnych?  

Przy wjeździe do Złotoryi i na płotach w mieście pojawiły się bilbordy z nazwiskami radnych, którzy poparli podniesienie podatku od nieruchomości. Dla mieszkańców podwyżka wyniesie około złotówki miesięcznie, a dla średniej wielkości przedsiębiorstwa – 15 złotych. Kto i w czyim imieniu próbuje rozliczać radnych?

Bilbordy są anonimowe, bo w podpisie widnieją mieszkańcy. Trudno jednak nie wiązać faktu ich pojawienia się z wyborami samorządowymi, które mają się odbyć w kwietniu. Stawki podatku od nieruchomości podwyższane są w Złotoryi co roku, bilbordy zawisły po raz pierwszy, akurat tuż przed końcem kadencji.

– Czynników, które wymuszają na nas podwyżkę podatku od nieruchomości jest wiele. Jednym z nich jest fakt, że gdyby tej podwyżki nie było, utracilibyśmy tzw. subwencję wyrównawczą, której wypłatę państwo warunkuje właśnie wzrostem stawek podatku od nieruchomości. Stracilibyśmy więc podwójnie – tłumaczy Robert Pawłowski, burmistrz Złotoryi.

– Mogę się domyślać kto i w czyim interesie prowadzi tę bilbordową akcję. To małe miasto – dodaje burmistrz Robert Pawłowski. FOT. ZŁOTORYJA.PL

Szef złotoryjskiego samorządu zapewnia, że budżet nie zamknąłby się gdy stawki podatku pozostały na dotychczasowym poziomie.

– Nie możemy już bardziej oszczędzać, bo oszczędzamy na wszystkim. Ze spadkiem dochodów boryka się większość samorządów. To pokłosie coraz niższych wpływów z podatku PIT. Cały czas rosną koszty bieżące. Wpływy, który uzyskujemy z podatku od nieruchomości pozostają w naszym mieście. Z tych pieniędzy dokładamy do szkół, żłobków, opłacamy rachunki za uliczne oświetlenie czy dokonujemy bieżących napraw dróg. Zewnętrzne środki, które pozyskujemy mogą być wykorzystane wyłącznie na inwestycje – dodaje burmistrz.

Podwyżka podatku od nieruchomości nie będzie stanowić dużego obciążenia finansowego dla większości podatników. W przypadku mieszkania o wielkości 50 m kw. wyniesie około złotówki miesięcznie. Małe i średnie przedsiębiorstwa także raczej jej nie odczują. To rząd wielkości 15 zł miesięcznie.

Najwięcej stracą najwięksi.

– 80 proc. kwoty, jaka wpływa do budżetu miasta z tytułu podatku od nieruchomości – to podatki płacone przez 52 duże firmy. Mogę się więc domyślać kto i w czyim interesie prowadzi tę bilbordową akcję. To małe miasto – dodaje burmistrz Robert Pawłowski.

Podwyżki podatku od nieruchomości wprowadziły już m.in. Chojnów, Kamienna Góra, Nowa Ruda czy Oława. Będą obowiązywać od 1 stycznia 2024 r.

Przeczytaj także

Nowe na stronie