Jeszcze kilka miesięcy temu poseł z Lubina Piotr Borys z dumą prezentował projekt „Marka Polska” i raport „Polaków portret własny”. Dziś sprawa wywołuje burzę w internecie, a nazwisko lubińskiego parlamentarzysty pojawia się w zapowiedzi zawiadomienia do prokuratury. Poseł Paweł Jabłoński twierdzi, że zachodzi podejrzenie popełnienia przestępstw i chce, by śledczy zbadali rolę trzech członków rządu, w tym Borysa, jego szefa ministra Jakuba Rutnickiego oraz prof. Barbary Mróz-Gorgoń.
Wokół projektu „Marka Polska” rozpętała się prawdziwa burza. Wszystko za sprawą raportu „Polaków portret własny – Część I. Raport o DNA marki Polska – perspektywa wewnętrzna”. Internauci i eksperci zaczęli punktować w nim błędy, które ich zdaniem mogą wskazywać na wykorzystanie sztucznej inteligencji.
Wśród wytykanych w sieci przykładów znalazły się m.in. informacje o pięciorgu polskich noblistów zamiast siedmiorga, twierdzenie, że 95 proc. młodych Polaków płynnie mówi po angielsku, puste lub budzące wątpliwości przypisy, a nawet określenie o „głębokim zakorzenieniu w historii sufferingu”. W raporcie Katowice miały się również znaleźć w „północnym centrum” Polski. Burzę wokół dokumentu nagłośnił Sebastian Meitz z Instytutu Sobieskiego.
Piotr Borys promował projekt
W tej historii pojawia się bardzo mocny lubiński wątek. Piotr Borys, poseł z Lubina, pełni funkcję sekretarza stanu w Ministerstwie Sportu i Turystyki i odpowiada m.in. za turystykę. Co więcej, w marcu 2025 roku został formalnie powołany w skład ministerialnego Zespołu do spraw promocji polskiej marki. Do tego samego zespołu weszła Barbara Mróz-Gorgoń. Do jego zadań należało m.in. wspieranie rozpoznawalności Polski jako marki na arenie międzynarodowej i koordynowanie działań promujących kraj.
Borys nie był przy tym jedynie obserwatorem projektu. Podczas konferencji „Przyszłość Marki Polska” w Akademii Leona Koźmińskiego to właśnie on miał wystąpić z prezentacją „Marka Polska jako strategia”, a następnie Barbara Mróz-Gorgoń prezentowała najważniejsze wnioski z raportu „Polaków portret własny”.
Sam poseł chwalił wydarzenie w mediach społecznościowych.
„To pierwsze tak kompleksowe badanie, które pokazuje, kim jesteśmy jako społeczeństwo, jakie wartości nas kształtują oraz jak widzimy potencjał współczesnej Polski” – pisał Borys.
Dziękował także prof. Barbarze Mróz-Gorgoń za koordynację projektu i podkreślał, że prace nad Marką Polski trwają, a ich ważnym elementem jest współpraca z Ministerstwem Sportu i Turystyki.
Co więcej, oficjalne materiały Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu przedstawiały raport jako publikację powstałą w ramach zadania publicznego „Marka Polska – podstrategia turystyczna”, dofinansowanego ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki. Uczelnia informowała również, że projektem kierowała Barbara Mróz-Gorgoń.

Z promocji zrobiła się afera
Po ujawnieniu błędów dokument stał się jednym z najgoręcej komentowanych tematów w sieci. Opozycja idzie jednak o krok dalej.
Poseł PiS Paweł Jabłoński zapowiedział złożenie zawiadomienia do prokuratury. Wskazuje w nim na podejrzenie popełnienia przestępstw określonych w art. 286 § 1, art. 297 § 1 oraz art. 231 § 1 i 2 Kodeksu karnego. W swoim wpisie wymienia trzy osoby, w tym Piotra Borysa, i stawia pytania dotyczące zarówno wydatkowania publicznych pieniędzy, jak i okoliczności realizacji projektu.
Jabłoński twierdzi, że sprawa może dotyczyć „wyłudzenia środków z dotacji publicznych”. Pyta również, czy Piotr Borys i minister Jakub Rutnicki mogli dopuścić się zaniedbania obowiązków, czy też – jak sugeruje polityk PiS – ich działania miały szerszy charakter.

Ministerstwo: raport nie kosztował 200 tys. zł
Ministerstwo Sportu i Turystyki zdecydowanie odcina jednak kontrowersyjny raport od pieniędzy wypłaconych w ramach umowy. Resort przekonuje, że publikacja pokazywana w mediach społecznościowych „nie była przedmiotem zamówienia, ani nie stanowiła realizacji żadnej umowy, której stroną było Ministerstwo Sportu i Turystyki”.
Według ministerstwa umowę podpisano ze Stowarzyszeniem Konferencje i Kongresy, a jej głównym przedmiotem było przygotowanie znacznie szerszego opracowania „Strategia Marki Polska”. Zakres obejmował również badania, wywiady pogłębione, badania fokusowe, warsztaty Design Thinking, konferencję „Przyszłość Marki Polska”, warsztaty eksperckie, panele dyskusyjne oraz udział ekspertów w przygotowaniu podstrategii.
Resort podaje konkretną kwotę: 179 738,19 zł. Tyle wyniosło przyjęte przez ministerstwo rozliczenie całego zadania.
Jednocześnie MSiT zapewnia, że raport, który wywołał internetową burzę, nie stanowił części umowy i nie został przedstawiony w sprawozdaniu z jej wykonania. Ministerstwo twierdzi również, że nie wyraziło zgody na wykorzystanie swojego logotypu przy publikacji.
Od raportu do rządu
Sprawa ma jeszcze jeden polityczny wymiar. Barbara Mróz-Gorgoń, która kierowała pracami nad raportem i jest prezeską Fundacji Marka Polska Think Tank, została w lipcu 2026 roku pełnomocniczką rządu ds. promocji marki Polski. Do jej obowiązków należy m.in. przygotowanie projektu strategii budowy i promocji marki Polski oraz koordynowanie działań zwiększających rozpoznawalność kraju.
Dlatego opozycja domaga się teraz zbadania nie tylko finansowania projektu, ale także relacji pomiędzy osobami zaangażowanymi w prace nad „Marką Polska” oraz późniejszej nominacji Mróz-Gorgoń.
A Piotr Borys? Jeszcze niedawno pisał po prezentacji raportu:
„Dziękuję za zaproszenie na prezentację raportu i możliwość uczestniczenia w tak ważnej dyskusji o tym, jak widzimy siebie jako naród i jak chcemy, by widział nas świat”.
Dziś poseł z Lubina znalazł się w samym centrum politycznej burzy wokół projektu, który wcześniej publicznie promował. O tym, czy sprawa będzie miała konsekwencje prawne, zdecydują jednak nie internetowe wpisy i polityczne oskarżenia, lecz działania prokuratury.

