Jeszcze kilka dni temu były prezes MPK w Legnicy przekonywał, że audyt nie wykazał żadnych nieprawidłowości i zapowiadał pozwy. Dziś miejska spółka poinformowała o czymś zupełnie innym – po zakończeniu audytu przygotowuje zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa, które mają trafić do prokuratury.
Sprawa byłego prezesa Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Legnicy nabiera tempa.
Po odwołaniu Marcina Borysa z funkcji prezesa Rada Nadzorcza zarzuciła mu m.in. wydatkowanie środków publicznych na cele prywatne, finansowanie prywatnych wyjazdów, hoteli i masaży, zatrudnianie pracowników bez konkursów, częste nieobecności w spółce oraz niewłaściwe traktowanie pracowników.
Wówczas zapowiadano, że sprawa może znaleźć swój finał poza murami spółki. Dziś wiadomo, że ten scenariusz staje się coraz bardziej realny.
Po audycie zawiadomienie do prokuratury
W poniedziałek legnickie MPK opublikowało oficjalny komunikat, z którego wynika, że zakończył się audyt przeprowadzony na zlecenie Rady Nadzorczej.
Jak poinformowała spółka, przygotowywane są zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa, które mają zostać skierowane do prokuratury.
– W następstwie zakończonego audytu działalności Spółki, przeprowadzonego na zlecenie Rady Nadzorczej, Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne sp. z o.o. w Legnicy przygotowuje zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa, które – w oparciu o dotychczasowe ustalenia – zamierza skierować do prokuratury – poinformowało MPK.
Spółka nie ujawnia, czego dokładnie dotyczą przygotowywane zawiadomienia ani kogo obejmują. Podkreśla jednocześnie, że ewentualne skierowanie sprawy do prokuratury nie przesądza o czyjejkolwiek winie i obowiązuje zasada domniemania niewinności.
Kilka dni wcześniej: „Audyt nie wykazał nieprawidłowości”
Dzisiejszy komunikat MPK stoi w wyraźnej sprzeczności z wpisem, który w minioną sobotę opublikował w mediach społecznościowych były prezes Marcin Borys. Wpis został później usunięty, jednak jego treść zachowała się na wykonanych zrzutach ekranu.
Borys przekonywał w nim, że audyt nie potwierdził zarzutów. – Wyczekiwany audyt w MPK Legnica nie wskazał opisanych w mediach oszczerstw i nieprawidłowości – napisał były prezes. W tym samym wpisie ostro zaatakował media oraz prezydenta Legnicy Macieja Kupaja.
– Media w Polsce potrafią zniszczyć każdego. Jak mają w tym kompana, takiego jak obecny prezydent Legnicy Maciej Kupaj, to można szaleć na całego – stwierdził.

Marcin Borys zapowiedział również pozew o odszkodowanie za – jak określił – zniesławienie i naruszenie dóbr osobistych oraz poinformował o zamiarze złożenia wniosku do posła Michała Jarosa o ukaranie prezydenta Legnicy za działanie na szkodę wizerunku Koalicji Obywatelskiej.
Publiczne pieniądze na prywatne cele
Przypomnijmy, że uzasadniając odwołanie prezesa, Rada Nadzorcza wskazała na szereg nieprawidłowości, które – według jej ustaleń – miały obejmować m.in. wydatkowanie środków publicznych na prywatne cele, finansowanie prywatnych wyjazdów, hoteli i masaży, przekazywanie pieniędzy na cele niezwiązane z działalnością spółki, zatrudnianie pracowników bez konkursów oraz naganne relacje z pracownikami.
Marcin Borys kierował MPK od sierpnia 2024 roku. Jest również radnym Sejmiku Województwa Dolnośląskiego z ramienia Koalicji Obywatelskiej.
Dalszy bieg sprawy będzie należał do prokuratury, o ile przygotowywane przez MPK zawiadomienia zostaną formalnie złożone. Spółka zapowiedziała, że poinformuje o tym w odrębnym komunikacie.


