Jeden cios nożem wystarczył, by kobieta wykrwawiła się na śmierć. Jej mąż najpierw próbował zatamować krwotok, później sprzątał mieszkanie, przykrył ciało kocem i wyszedł z domu do kolegi. 58-letni Dariusz S. przyznał się do zadania żonie śmiertelnego ciosu, ale nie potrafił wyjaśnić, dlaczego to zrobił. Prokuratura ujawniła wstrząsające szczegóły tragedii, do której doszło w jednym z mieszkań przy ulicy Fredry w Legnicy. Małżonkowie byli razem od ponad 30 lat.
Do tragedii doszło w niedzielę, 11 października. Jak ustalili śledczy, Dariusz S. i jego żona od lat nadużywali alkoholu. Pili również w sobotnie popołudnie i w niedzielę rano. Między małżonkami dochodziło do kłótni. Jedna z nich zakończyła się dramatem.
– Po kolejnej kłótni, pozostając w stanie nietrzeźwości, podejrzany przyniósł z kuchni nóż i wbił go leżącej już wówczas na łóżku żonie w udo. Cios spowodował przecięcie tętnicy podkolanowej, co doprowadziło do śmierci kobiety przez wykrwawienie – informuje Liliana Łukasiewicz, rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Legnicy.
Kobieta bardzo szybko straciła życie. Jak wynika z ustaleń śledczych, nie miała na ciele innych obrażeń.
Przykrył ciało kocem i wyszedł z mieszkania
To, co wydarzyło się później, jest równie szokujące. Zamiast natychmiast wezwać pomoc, 58-latek zaczął sprzątać mieszkanie. Ciało żony przykrył kocem.
Około godziny 14 zadzwonił do członka rodziny i poinformował, że kobieta nie żyje. Jednocześnie zapewniał, że nic jej nie zrobił. Następnie wyszedł z domu i udał się do kolegi.
Na miejsce przyjechało pogotowie ratunkowe. Ratownicy mogli już tylko stwierdzić zgon kobiety.
Policjanci zatrzymali Dariusza S. około godziny 15. Mężczyzna był pijany. Badanie wykazało ponad 2 promile.
„Krew tryskała tak mocno, że nic to nie dawało”
W poniedziałek, 12 października, po wytrzeźwieniu, 58-latek został doprowadzony do prokuratury. Usłyszał zarzut umyślnego spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, którego następstwem była śmierć żony.
Mężczyzna przyznał się do zarzucanego mu czynu i złożył wyjaśnienia zgodne z dotychczasowymi ustaleniami śledczych. Nie potrafił jednak wskazać, dlaczego zaatakował kobietę.
– Twierdził, że chciał zatamować krew podkoszulkiem, ale tryskała tak mocno, że nic to nie dawało. Przyznał, że po alkoholu czasem nie kontrolował się i że w domu często były interwencje policji. Żałował tego, co zrobił – przekazuje Liliana Łukasiewicz.
Ponad 30 lat małżeństwa. Teraz grozi mu nawet dożywocie
Dariusz S. i jego żona byli małżeństwem od ponad trzech dekad. Oboje pobierali rentę. Kobieta dodatkowo pracowała jako pracownik ochrony. Podejrzany ma wykształcenie podstawowe.
Prokuratura wystąpiła do sądu o tymczasowe aresztowanie 58-latka. Śledczy wskazali między innymi na obawę utrudniania postępowania, ponieważ mężczyzna początkowo zaprzeczał, że przyczynił się do śmierci żony. Istniała również obawa, że ze względu na grożącą mu surową karę może próbować ukrywać się przed wymiarem sprawiedliwości.
Sąd uwzględnił wniosek prokuratora i zdecydował o tymczasowym aresztowaniu Dariusza S. na trzy miesiące.
Za zarzucaną mu zbrodnię, której skutkiem była śmierć kobiety, grozi kara od 5 do 30 lat więzienia, a nawet dożywotnie pozbawienie wolności.
Śledztwo prowadzone przez Prokuraturę Rejonową w Legnicy trwa.

