Gdy ponad miesiąc temu zwalniano Marcina Borysa z funkcji prezesa legnickiego MPK, władze miasta podały wiele powodów tej decyzji, w tym płacenie służbowi pieniędzmi za usługi mające charakter prywatny i wymieniono między innymi masaż. Dlaczego akurat wskazano tę usługę? Zapytaliśmy o to byłą firmę radnego sejmikowego. Odpowiedź była dość zaskakująca.
Marcin Borys, radny sejmikowy z klubu Koalicji Dolnośląskiej, jest ostatnio bohaterem kilku głośnych wystąpień.
Do Prokuratury Rejonowej w Lubinie wpłynęło zawiadomienie złożone przez burmistrza Chocianowa Tomasza Kulczyńskiego, dotyczące – jak wskazano – uporczywego nękania za pośrednictwem komunikatora Messenger oraz telefonów do osób z jego otoczenia.
W sprawie może pojawić się wątek powoływania się przez radnego na wpływy w dwóch ministerstwach – sprawiedliwości oraz spraw wewnętrznych, które – według jego wpisów w mediach społecznościowych – miałyby przyspieszyć proces sądowy dotyczący burmistrza Chocianowa.
Borys też kilkukrotnie sugerował, że jego partia powinna poważniej zająć się też aferą kłodzką, w którą ma być zamieszana wicemarszałek Sejmu Monika Wielichowska i inni tamtejsi działacze byłej PO, a obecnie KO.
Wszystkie te wystąpienia radnego większość działaczy zbywała milczeniem z wyjątkiem przewodniczącego Sejmiku Jerzego Pokoja.
– Powoływanie się na jakiekolwiek wpływy jest zachowaniem absolutnie nagannymi, co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości. Za to były już różnego rodzaju wyroki i dlatego – wspólnie z przewodniczącą klubu Kolacji Obywatelskiej w sejmiku Moniką Włodarczyk – wystąpiliśmy do szefa dolnośląskich struktur partii Michała Jarosa o zajęcie się tą sprawą, Musieliśmy to zrobić, bo są to rzeczy niedopuszczalne – przekazał nam kilka tygodni temu.
Ale przewodniczący sprawą chyba się nie zajął.
Kolejne problem Marcina Borysa pojawiły się na początku kwietnia. Radny dolnośląskiego sejmiku stracił stanowisko prezesa MPK w Legnicy, które zajmował od sierpnia 2024 roku. Decyzja zapadła po analizie dokumentów i informacji o sposobie zarządzania spółką.
Zastrzeżenia Rady Nadzorczej miały dotyczyć wielu obszarów funkcjonowania spółki. Wśród wskazywanych problemów wymieniono m.in. zatrudnianie pracowników bez przeprowadzania konkursów, wydatki niezwiązane z działalnością MPK, w tym finansowanie prywatnych wyjazdów, hoteli lub to, że służbową kartą rozliczał nawet masaże rekreacyjne. Powodów było dużo więcej.
Kilku działaczy blisko związanych z legnicka polityką zasugerowało, by szerzej zainteresować się owymi masażami i ich charakterem. Sam radny uważa, że to zwykła pomyłka. – Byłem w służbowej delegacji, w ministerstwach starałem się o fundusze dla firmy. Wziąłem jeden masaż i zapłaciłem za niego gotówką. Nie wiem czemu znalazł się na fakturze, która przyszła do firmy mailem – tłumaczył w mediach.
Postanowiliśmy sprawdzić w samej firmie. Skierowaliśmy pytania do legnickiego Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego prosząc udostępnienie dokumentów wskazujących te kontrowersyjne wydatki. Pytając między innymi, czy wśród usług finansowanych ze środków MPK w Legnicy znajdowały się usługi o charakterze prywatnym, w tym masaże oraz ewentualne wskazanie ich rodzaju.
W odpowiedzi czytamy między innymi:
„Rada Nadzorcza Spółki podjęła decyzję w sprawie zlecenia audytu działalności Zarządu Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego sp. z o.o. za okres 01.01.2025 r. – 02.04. 2026r. Mając na uwadze powyższe oraz konieczność zapewnienia prawidłowego i rzetelnego przebiegu czynności audytowych, Spółka wskazuje, że na obecnym etapie udostępnienie żądanych informacji mogłoby wpływać na wyniki prowadzonych działań oraz ocenę zgromadzonego materiału”.
Wobec powyższego właściwie zasadne wydaje się skierowania kolejnych pytań do spółki. Między innymi o to jak mogą wyglądać „czynności audytowe” określające charakter usług mające znamiona prywatnych, w tym rodzaju masażu …

