Ryby w Jeziorze Koskowickim znów giną. Jest pomysł, jak przerwać ten koszmar

Martwe ryby w Jeziorze Koskowickim to problem, który wraca od lat. Fundacja Ochrony Przyrody i Rozwoju Turystyki z Raczkowej w gminie Legnickie Pole przekonuje, że zamiast po raz kolejny walczyć wyłącznie ze skutkami, warto spróbować usunąć jedną z przyczyn złej kondycji jeziora. Pomóc może stosunkowo proste rozwiązanie – tzw. rura Olszewskiego. Według Fundacji jej wykonanie kosztowałoby około 10 tys. zł.

FOPiT Gobi z Raczkowej zwraca jednak również uwagę na sytuację Jeziora Koskowickiego i promuje rozwiązanie, które – jej zdaniem – warto przynajmniej wypróbować.

Problem jest poważny, bo widok martwych ryb w jeziorze nie jest czymś nowym. Sytuacja powtarza się cyklicznie, szczególnie gdy pojawiają się warunki sprzyjające niedoborom tlenu w wodzie.

Co więcej, problem jest doskonale znany urzędnikom. Już w 2023 roku sześć instytucji – Gmina Legnickie Pole, Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska we Wrocławiu, Wody Polskie, powiat legnicki, Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska oraz Polski Związek Wędkarski – podpisało list intencyjny, deklarując wspólne działania na rzecz poprawy stanu Jeziora Koskowickiego. Tymczasem problem śniętych ryb powraca. Teraz Fundacja z Raczkowej wskazuje konkretne rozwiązanie, którego koszt szacuje na zaledwie około 10 tys. zł.

Sprawa nie pojawiła się zresztą dopiero w 2023 roku. Według informacji Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska we Wrocławiu pierwszą przyduchę odnotowano w Jeziorze Koskowickim już w 2019 roku. Problem powracał następnie w latach 2021, 2022 i 2023. Jedną z głównych bolączek zbiornika jest niewystarczająca ilość tlenu w wodzie.

Rura za 10 tys. złotych

Proponowanym rozwiązaniem jest rura Olszewskiego, nazywana również syfonem Olszewskiego. Zasada jej działania jest stosunkowo prosta.

Woda przy powierzchni jeziora jest lepiej natleniona. Znacznie gorzej może być przy dnie, gdzie gromadzi się woda uboga w tlen, a jednocześnie bogata w substancje biogenne, przede wszystkim związki fosforu i azotu. Ich nadmiar sprzyja eutrofizacji, czyli nadmiernemu użyźnieniu zbiornika i pogarszaniu warunków życia organizmów wodnych.

Rura zostałaby ułożona w taki sposób, aby jej wlot znajdował się przy dnie Jeziora Koskowickiego, natomiast drugi koniec prowadził w okolice istniejącego przelewu i odpływu.

System nie wymaga pomp ani ciągłego zużywania energii. Przelew na odpływie jeziora podnosi poziom wody, a różnica poziomów wymusza przepływ przez rurę ułożoną przy dnie. Dzięki temu odprowadzana jest właśnie woda z głębszych partii jeziora – uboga w tlen i bogata w biogeny – zamiast lepiej natlenionej wody powierzchniowej.

W założeniu takie rozwiązanie ma stopniowo poprawiać warunki tlenowe w jeziorze i ograniczać eutrofizację.

OPRAC. FOT. FOPiT GOBI

Ratowanie jeziora

Oczywiście nie ma gwarancji, że jedno rozwiązanie usunie wszystkie problemy Jeziora Koskowickiego. Na kondycję zbiornika wpływa wiele czynników, a zastosowanie rury powinno zostać poprzedzone oceną specjalistów i dostosowane do warunków panujących właśnie w tym jeziorze.

Fundacja zwraca jednak uwagę na proporcje: koszt wykonania instalacji szacowany jest na około 10 tys. zł, podczas gdy problem śniętych ryb powraca od lat.

– Sytuacja powtarza się cyklicznie. W komentarzu propozycja rozwiązania, które Fundacja promuje od dwóch lat. Koszt do poniesienia to około 10 000 zł. Czy zadziała? Warto sprawdzić. Prawda? – argumentuje Fundacja.

I właśnie to pytanie wydaje się dziś najważniejsze. Skoro od lat wiadomo, że Jezioro Koskowickie ma problem, a kilka instytucji oficjalnie zadeklarowało współpracę na rzecz poprawy jego stanu, warto zapytać, jakie konkretnie działania podjęto od podpisania listu intencyjnego i czy propozycja Fundacji została przez odpowiedzialne instytucje przeanalizowana.

Bo jeśli istnieje szansa, że rozwiązanie za około 10 tys. zł może pomóc ograniczyć problem, który powraca od lat, trudno nie zadać prostego pytania: czy nie warto przynajmniej spróbować?

Przeczytaj także

Nowe na stronie