To było podpalenie! Prokuratorskie śledztwo po gigantycznym pożarze opon w Wilkowie

Pożar składowiska opon w Wilkowie koło Złotoryi nie był przypadkiem – wszystko wskazuje na celowe działanie człowieka. Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie podpalenia pryzmy zużytych opon zajmującej około 500 metrów kwadratowych. Co więcej, spółka PSF Energia, na terenie której doszło do pożaru, nie posiadała już zezwolenia na przetwarzanie i gromadzenie odpadów. Z żywiołem walczyły aż 33 zastępy straży pożarnej.

Prokuratura Rejonowa w Złotoryi wszczęła śledztwo dotyczące ogromnego pożaru, który wybuchł na terenie Zakładu Produkcji Sadzy i Oleju Pirolitycznego „PSF Energia” w Wilkowie.

Śledczy badają sprawę sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach. Według obecnych ustaleń ogień został wzniecony celowo.

– Biorąc pod uwagę usytuowanie składowiska opon, warunki pogodowe oraz warunki fizyczne wyrobów gumowych, należy w chwili obecnej przyjąć, iż do zainicjowania procesu palenia się składowanych wyrobów gumowych doszło na skutek umyślnego działania człowieka – informuje Liliana Łukasiewicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Legnicy.

Pożar wybuchł 7 września około godz. 21.35. Policję zaalarmowała przypadkowa osoba, która zauważyła ogień na składowisku zużytych opon samochodowych. Płonęła pryzma odpadów składowanych na powierzchni około 500 metrów kwadratowych. Skala pożaru była tak duża, że do jego opanowania konieczne było zaangażowanie 33 zastępów straży pożarnej.

Firma bez zezwolenia

Istotnym wątkiem śledztwa jest również status działalności prowadzonej na tym terenie. Jak przekazuje prokuratura, PSF Energia nie posiadała już zezwolenia na przetwarzanie i gromadzenie odpadów. Mimo to na terenie znajdowały się znaczne ilości zużytych opon.

Na miejscu rozpoczął już pracę biegły z zakresu pożarnictwa. Pierwsze oględziny musiały jednak zostać przerwane, ponieważ strażacy wciąż prowadzili działania gaśnicze. Pełne badanie pogorzeliska będzie możliwe po ich zakończeniu.

Trzy lata temu też było podpalenie

To nie pierwszy pożar tego składowiska. 17 czerwca 2023 roku w tym samym miejscu również płonęły opony, a akcja gaśnicza trwała ponad dwa tygodnie. Wówczas śledczy ustalili, że przyczyną także było podpalenie. Sprawcy nie udało się jednak ustalić i postępowanie w tym zakresie zostało umorzone.

Teraz prokuratura ponownie szuka osoby lub osób odpowiedzialnych za wzniecenie ognia. Postępowanie prowadzone jest w kierunku art. 163 § 1 pkt 1 Kodeksu karnego. Sprawcy grozi od roku do 10 lat pozbawienia wolności.

Przeczytaj także

Nowe na stronie