31-latek podejrzany o podpalenie Biedronki przy ul. Orzeszkowej w Legnicy najbliższe trzy miesiące spędzi za kratami. Gdy zatrzymali go policjanci, miał 1,2 promila alkoholu w organizmie i był pod wpływem środków odurzających. Tymczasem na jaw wyszły nowe, przerażające okoliczności pożaru. Ogień został podłożony tuż przy instalacji gazowej, która pod wpływem wysokiej temperatury uległa rozszczelnieniu. Zagrożone było życie wielu osób!
Do pożaru doszło w sobotę, 17 października, około godziny 12.25. Ogień pojawił się w zewnętrznej części magazynowej sklepu. Konieczna była ewakuacja klientów i pracowników Biedronki, a także osób przebywających w sąsiedniej placówce medycznej.
Jak ustalili biegli, sytuacja była znacznie groźniejsza, niż początkowo mogło się wydawać.
– Ogień został podłożony w zewnętrznej części magazynowej sklepu, w bezpośrednim sąsiedztwie zaworu instalacji gazowej. Wysoka temperatura doprowadziła do uszkodzenia elementów instalacji, a w konsekwencji do rozszczelnienia i uwolnienia gazu – przekazuje nadkom. Jagoda Ekiert z Komendy Miejskiej Policji w Legnicy.
Policjanci ustalili, że sprawcą może być 31-letni mężczyznę bez stałego miejsca zamieszkania. Wytypowano kilka miejsc, w których mógł się ukrywać. Wkrótce podejrzewany został zatrzymany. Okazało się, że był pod wpływem alkoholu i narkotyków. Alkomat wykazał 1,2 promila.
Zebrane dowody pozwoliły na przedstawienie 31-latkowi zarzutów. Prokurator wystąpił z wnioskiem o jego tymczasowe aresztowanie, a sąd przychylił się do tego wniosku. Mężczyzna spędzi w areszcie najbliższe trzy miesiące. Grozi mu nawet 10 lat pozbawienia wolności.
Motyw działania 31-latka nie został dotychczas ujawniony. Wyjaśnieniem wszystkich okoliczności zajmują się śledczy.

