Śledztwo w sprawie MPK, mobbing w tle i polityczne trzęsienie ziemi. Borys opuszcza klub KO. Straci stanowiska w sejmiku?

Prokuratura wszczęła śledztwo dotyczące nieprawidłowości w legnickim MPK za czasów prezesury Marcina Borysa. Wśród badanych wątków są niegospodarność, wydawanie pieniędzy spółki na prywatne cele oraz podejrzenie szykanowania pracowników. Najpoważniejszy z badanych czynów zagrożony jest karą do 8 lat więzienia. Tymczasem 20 października były prezes MPK złożył rezygnację z członkostwa w klubie Koalicji Obywatelskiej w dolnośląskim sejmiku. Informację potwierdziła nam Monika Włodarczyk, przewodnicząca klubu KO. Borys zajmuje w sejmiku dwa eksponowane stanowiska – jest przewodniczącym jednej komisji i wiceprzewodniczącym drugiej. Wszystko wskazuje na to, że wkrótce je straci.

Sprawa, o której informowaliśmy już na łamach Pulsu Legnicy, weszła w kolejny etap. Prokuratura Rejonowa w Legnicy we wrześniu wszczęła śledztwo dotyczące działalności Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w okresie, gdy spółką kierował Marcin Borys. Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa złożyła rada nadzorcza przedsiębiorstwa po przeprowadzeniu audytu, który ujawnił szereg nieprawidłowości.

Jak poinformował dziennikarz TVP3 Wrocław Andrzej Lampart, śledczy badają trzy główne wątki: niegospodarność, podejrzenie przywłaszczenia środków spółki i wykorzystywania ich na prywatne cele oraz naruszanie praw pracowniczych.

Najpoważniejszy z nich dotyczy decyzji podejmowanych przez byłego prezesa, w tym zamówienia na 15 autobusów niskoemisyjnych.

– Dotyczy niegospodarności polegającej na przekroczeniu uprawnień przez byłego prezesa, niedopełnieniu obowiązków i zawarciu umowy na przeprowadzenie audytu energetycznego, a także doprowadzeniu do ogłoszenia i udzielenia zamówienia publicznego na dostawę w formie leasingu operacyjnego 15 autobusów niskoemisyjnych bez wsparcia finansowego oraz bez wiedzy organów spółki i jej właściciela – wyjaśnił w materiale TVP3 Mariusz Kluczyński, kierownik Działu Śledztw Prokuratury Rejonowej w Legnicy.

Za niegospodarność w badanym zakresie grozi do 8 lat pozbawienia wolności.

Noże taktyczne, masaż za pieniądze spółki i szykanowanie pracowników

Sam Marcin Borys od początku zdecydowanie odrzucał zarzuty dotyczące jego działalności w MPK. Przekonywał, że padł ofiarą politycznej zemsty, której wykonawcą miał zostać m.in. prezydent Legnicy Maciej Kupaj (MPK to miejska spółka).

Tymczasem liczący blisko 300 stron audyt działalności przedsiębiorstwa ujawnił szereg budzących zastrzeżenia wydatków. Wśród nich znalazł się zakup 59 składanych noży taktycznych, zakwalifikowanych jako koszty reprezentacji przedsiębiorstwa. Kontrolerzy wskazali również na wydatki gastronomiczne, których związku z działalnością spółki nie udało się udokumentować.

Jednym z najbardziej zaskakujących ustaleń był prywatny masaż za 350 zł, opłacony służbową kartą prezesa podczas delegacji do Warszawy. Audytorzy opisali także remonty i modernizacje o wartości blisko 170 tys. zł netto, przy których część prac miała rozpocząć się bez odpowiednich pisemnych zleceń.

Poważne zastrzeżenia dotyczyły również polityki kadrowej. Według audytu 24 osoby zatrudniono bez konkursów, w tym 16 na bezpośredni wniosek prezesa.

Osobnym wątkiem śledztwa jest podejrzenie naruszania praw pracowniczych. Już na etapie czynności sprawdzających prokuratura analizowała informacje o możliwym szykanowaniu pracowników MPK. Teraz te okoliczności będą przedmiotem postępowania przygotowawczego.

– Śledztwo jest na początkowym etapie. Będą przesłuchiwani świadkowie, w tym między innymi pracownicy spółki. Będzie też gromadzona dodatkowa dokumentacja i w oparciu o zebrany materiał prokurator podejmie decyzję co do sposobu zakończenia postępowania – poinformował TVP3 Mariusz Kluczyński.

Borys opuszcza klub KO

W cieniu prokuratorskiego śledztwa doszło również do politycznego zwrotu. We wtorek, 20 października, Marcin Borys oficjalnie złożył rezygnację z członkostwa w klubie Koalicji Obywatelskiej w Sejmiku Województwa Dolnośląskiego.

Informację tę potwierdziła w rozmowie z Pulsem Legnicy Monika Włodarczyk, przewodnicząca klubu KO. Nie chciała jednak komentować decyzji radnego.

To istotne, ponieważ Borys nie jest szeregowym członkiem sejmikowych komisji. Pełni funkcję przewodniczącego Komisji Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, a także wiceprzewodniczącego Komisji Doraźnej ds. Transportu i Komunikacji. Zasiada również m.in. w Komisji Rewizyjnej oraz Komisji Polityki Rozwoju Regionalnego i Gospodarki.

Czy po opuszczeniu klubu KO zachowa te stanowiska? Odejście z klubu nie oznacza automatycznej utraty funkcji, jednak o obsadzie kierownictwa komisji decyduje sejmik. Na razie nie wiadomo, czy Koalicja Obywatelska będzie chciała wycofać swoje poparcie dla Borysa i doprowadzić do zmian personalnych.

Marcin Borys zdobył mandat radnego w 2024 roku, startując z listy Koalicji Obywatelskiej. Dziś polityczne barwy ma już inne – przedstawia się jako członek Ogólnopolskiej Federacji Bezpartyjni Samorządowcy, kierowanej przez Marka Wocha. To ten sam Marek Woch, który w ubiegłorocznych wyborach prezydenckich zamknął stawkę kandydatów, zdobywając zaledwie 0,1 proc. głosów. Na jego kandydaturę zagłosowało około 20 tysięcy Polaków – znacznie mniej niż 100 tysięcy podpisów wymaganych do rejestracji kandydata. Trudno więc mówić o politycznej potędze, ale najwyraźniej dla byłego prezesa legnickiego MPK to dziś bardziej atrakcyjny szyld niż Koalicja Obywatelska, z której listy dostał się do sejmiku.

Przeczytaj także

Nowe na stronie