Była w ósmym miesiącu ciąży, zginęła na miejscu. Nieoczekiwany zwrot w sprawie tragedii spod Złotoryi

Najpierw sąd nie zgodził się na areszt, teraz zapadła zupełnie inna decyzja. Sąd Okręgowy w Legnicy uwzględnił zażalenie prokuratury w sprawie tragicznego wypadku pod Złotoryją, w którym zginęła 25-letnia kobieta w ósmym miesiącu ciąży i jej nienarodzone dziecko. 49-letni Grzegorz Z., który spieszył się do domu na umówioną wizytę hydraulika, ma trafić do aresztu.

Do tragedii doszło 16 października na drodze wojewódzkiej nr 364 między Jerzmanicami-Zdrojem a Pielgrzymką. Kierujący audi 49-latek podczas wyprzedzania ciężarówki doprowadził do czołowego zderzenia z prawidłowo jadącym seatem ibizą. Za kierownicą siedziała 25-letnia kobieta w ósmym miesiącu ciąży. Obok podróżował jej mąż, a na tylnej kanapie jego 14-letni syn.

Kobieta zmarła mimo reanimacji. Lekarz próbował jeszcze uratować jej nienarodzone dziecko, wykonując cesarskie cięcie. Niestety, bezskutecznie. Mąż 25-latki z licznymi obrażeniami trafił do szpitala w Legnicy, gdzie nadal przebywa.

Jak ustalili śledczy, Grzegorz Z. wracał z pracy i spieszył się do domu na godzinę 16, ponieważ był umówiony z hydraulikiem. Przebieg tragicznego wypadku zarejestrowała kamera samochodowa. 49-latek przyznał się do zarzucanego mu czynu i wyraził skruchę.

Prokuratura nie odpuściła

Prokuratura Rejonowa w Złotoryi od początku domagała się tymczasowego aresztowania podejrzanego. Sąd Rejonowy zastosował jednak środki wolnościowe, w tym dozór policji, zakaz opuszczania kraju, zakaz kontaktowania się ze świadkami oraz poręczenie majątkowe w wysokości 30 tys. zł.

Prokurator zaskarżył tę decyzję. Sąd Okręgowy w Legnicy przyznał mu rację.

– Sąd Okręgowy w Legnicy podzielił obawy prokuratora co do tego, że sama surowa kara, jaka grozi podejrzanemu, może być powodem podjęcia przez niego próby utrudniania postępowania, np. poprzez ukrycie się przed organami wymiaru sprawiedliwości, a to przemawia za zastosowaniem izolacyjnego środka zapobiegawczego – informuje Liliana Łukasiewicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Legnicy.

Nawet 20 lat więzienia

49-latek był trzeźwy, jednak przeprowadzony po wypadku test wykazał obecność środków odurzających w jego ślinie. Pobrano mu krew do badań, których wyniki nie są jeszcze znane. Podejrzany zaprzecza, aby prowadził pod wpływem narkotyków.

Obecnie grozi mu od 6 miesięcy do 8 lat więzienia. Jeśli potwierdzi się, że kierował pod wpływem środków odurzających, kara może wynieść od 5 do 20 lat pozbawienia wolności.

Śledczy oczekują także na opinię biegłego dotyczącą obrażeń męża zmarłej kobiety. Postępowanie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Złotoryi.

Przeczytaj także

Nowe na stronie