Najpierw stracił fotel prezesa legnickiego MPK, a teraz wszystko wskazuje na to, że Marcin Borys pożegna się z kolejnym politycznym stanowiskiem. Okoliczności sprawowania przez niego funkcji w miejskiej spółce bada prokuratura. Tymczasem błyskawiczna kariera mało znanego wcześniej polityka z Lubina, prywatnie kuzyna wiceministra sportu Piotra Borysa, wyraźnie wyhamowała.
Ostatnie lata zawodowej kariery radnego Marcina Borysa pełne są wzlotów i upadków. W kwietniu w atmosferze podejrzeń o liczne nieprawidłowości stracił fotel prezesa legnickiego MPK, na który trafił dzięki poparciu ze strony partyjnych kolegów, a w lipcu dostał miejsce w radzie nadzorczej spółki SIM Wrocław. Jej udziałowcami są Skarb Państwa (Krajowy Zasób Nieruchomości) i gmina Wrocław. Teraz również z nim może się pożegnać. W tle są utrata poparcia obozu rządzącego i polityczny zwrot w stronę środowiska Grzegorza Brauna.
– Nie mam z tym nic wspólnego, ale według mojej wiedzy jego misja w tej spółce się kończy – mówi nam Michał Jaros, sekretarz stanu w MRiT i szef dolnośląskich struktur Koalicji Obywatelskiej.
To właśnie on, obok Piotra Borysa, sekretarza stanu w resorcie sportu i turystyki, a prywatnie kuzyna Marcina Borysa, uchodzi za głównego mecenasa kariery dolnośląskiego radnego.
Borys, działacz Platformy Obywatelskiej w powiecie lubińskim został wybrany radnym w 2024 roku z list KO. Wśród klubowych kolegów mówi się, że głównie dzięki nazwisku – jego kuzyn Piotr Borys uchodził za jedną z jaśniejszych postaci nowego rządu Donalda Tuska. Ale Marcin Borys ściśle związał się też z wiceministrem Michałem Jarosem. Już w 2024 roku wspierał jego starania o stanowisko marszałka województwa. W marcu 2026 roku, podczas zaciekłej walki o władzę w regionalnych strukturach KO, ponownie stanął po stronie Jarosa rywalizującego z Moniką Wielichowską. Jaros wygrał ostatecznie zaledwie sześcioma głosami.
Koniec kariery radnego w SIM Wrocław?
Marcin Borys, jak wynika z dokumentów KRS, trafił do rady nadzorczej SIM Wrocław w lipcu 2026 roku, zastępując Jana Bujaka, przedstawiciela gminy Wrocław. To spółka z publicznym kapitałem, utworzona przez Krajowy Zasób Nieruchomości i miasto Wrocław. Jej zadaniem jest budowa mieszkań na długoterminowy wynajem.
Portal TuWroclaw ustalił, że z tytułu zasiadania w radzie nadzorczej SIM Wrocław radny Borys otrzymał do dziś łącznie 9 601,08 zł brutto.
– O jego udziale w radzie nadzorczej SIM Wrocław dowiedziałam się zupełnie niedawno z doniesień medialnych i krótkiej rozmowy z Marcinem. Nie wiem, w jakich okolicznościach został powołany i przez kogo, kto go tam wybrał i powołał i na zasadzie jakich kompetencji. Tyle mam do powiedzenia – komentuje Monika Włodarczyk, szefowa klubu KO w Sejmiku Województwa Dolnośląskiego.
Jak ujawniła dziennikarka „Gazety Wyborczej” Magdalena Kozioł, stanowisko w SIM miało być nagrodą za polityczną lojalność wobec Jarosa i doprowadzić do wygaszenia konfliktu Borysa z prezydentem Legnicy Maciejem Kupajem, którego obwinia za utratę stanowiska w legnickim MPK. W miniony czwartek Marcin Borys w swoich social mediach, w wygenerowanej przez AI grafice, zapowiedział, że pozwie gazetę o wysokie odszkodowanie.
Zapytaliśmy więc radnego Borysa, jakie ma kompetencje do nadzorowania działalności spółki realizującej inwestycje mieszkaniowe.
– Bo skończyłem, proszę pana, studia wyższe magisterskie i skończyłem studia Master of Business Administration – przekonuje Borys. Ale czy ma jakiekolwiek doświadczenie w zarządzaniu firmą w takiej branży?
– Nie, bo dopiero skończyłem studia MBA trzy lata temu. A wcześniej nie miałem na to ochoty, bo prowadziłem własną działalność gospodarczą i mnie takie rzeczy nie interesowały – mówi wyraźnie zdenerwowany samorządowiec.
Wcześniej Borys był m.in. kierownikiem działu przewozów w PKS SA w Lubinie i zajmował się organizacją transportu w spółkach córkach KGHM Polska Miedź, prowadził też własną firmę transportową.
Mimo to w lipcu powierzono mu miejsce w radzie nadzorczej SIM Wrocław. Teraz, jak wynika z naszych ustaleń, może je stracić. Dlaczego?
21 lipca Borys ogłosił odejście z Koalicji Obywatelskiej i przejście do Bezpartyjnych Samorządowców Marka Wocha, współpracujących ze środowiskiem Grzegorza Brauna. W październiku opuścił klub KO w Sejmiku Województwa Dolnośląskiego. To automatycznie koniec polityczno-samorządowych fruktów dla radnego Borysa.
Co prawda w oficjalnym piśmie przesłanym dziennikarzowi TuWrocław przedstawiciele spółki SIM we Wrocławiu (pod pismem nikt się nie podpisał) przekonują, że spółka nie zamierza wystąpić o odwołanie Borysa, ale decyzje, jakie w tej sprawie zapadną – jak wcześniejsza decyzja o powołaniu go na fotel członka rady nadzorczej – też będą miały charakter polityczny.
-W zasadzie to został nam wciśnięty przez koalicjanta. Mamy sygnały, że zostanie niebawem odwołany- mówi nam nasze źródło zbliżone do wrocławskiego Ratusza.
Fucha na otarcie łez?
Czy miejsce w radzie nadzorczej SIM Wrocław miało zrekompensować Borysowi utratę stanowiska kierowniczego w MPK w Legnicy i skłonić go do pozostania w politycznym obozie Michała Jarosa? Pewne jest jedno: Marcin Borys objął stanowisko szefa legnickiego MPK w atmosferze pełnej wątpliwości i niejasności i w podobny sposób je opuścił.
Przypomnijmy: w czerwcu 2024 roku Maciej Kupaj, po objęciu fotela prezydenta Legnicy, powołał partyjnego kolegę do rady nadzorczej MPK, której Borys został przewodniczącym. Jeszcze w tym samym miesiącu rada ogłosiła konkurs na prezesa spółki. Nie udało się jednak wyłonić kandydata, który mógłby szybko objąć stanowisko.
W sierpniu zdecydowano więc o odwołaniu Borysa z rady nadzorczej i powierzeniu mu kierowania przedsiębiorstwem. Tym samym polityk KO, który jeszcze kilka tygodni wcześniej nadzorował spółkę w trakcie poszukiwania nowego prezesa, sam zajął jego miejsce bez konkursu.
Wiosną 2026 roku jego sytuacja zawodowa zbiegła się z zaostrzeniem politycznej rywalizacji wewnątrz dolnośląskiej KO. Borys zdecydowanie zaangażował się po stronie Michała Jarosa w marcowych wyborach przewodniczącego regionalnych struktur partii. Tymczasem prezydent Legnicy Maciej Kupaj i związane z nim środowisko posła Roberta Kropiwnickiego popierali Monikę Wielichowską.
Na początku kwietnia 2026 roku rada nadzorcza MPK odwołała Marcina Borysa z funkcji prezesa. Władze Legnicy uzasadniały to informacjami o nieprawidłowym zarządzaniu przedsiębiorstwem, wydawaniu firmowych pieniędzy na prywatne cele oraz niewłaściwym traktowaniu pracowników. W lipcu opublikowano wyniki obszernego audytu działalności MPK za 2025 rok i pierwszy kwartał 2026 roku.
Audytorzy zakwestionowali m.in. przygotowanie leasingu 15 autobusów hybrydowych o wartości 39,1 mln zł brutto bez zapewnionego finansowania i wymaganych uzgodnień z właścicielem spółki. Osobny, niejawny fragment audytu poświęcono relacjom z pracownikami i zachowaniom, które zdaniem autorów raportu mogły nosić znamiona mobbingu.
Prokuratura zabezpieczyła materiały
23 września Prokuratura Rejonowa w Legnicy wszczęła śledztwo dotyczące nieprawidłowości z okresu prezesury Marcina Borysa, obejmujące m.in. podejrzenia niegospodarności, wydatkowania pieniędzy spółki na prywatne cele i naruszeń praw pracowniczych.
Śledczy nie udzielają szczegółowych informacji o aktualnym etapie postępowania. Nie odpowiedzieli również na nasze pytania o liczbę przesłuchanych świadków i ewentualne plany powołania biegłych.
– Prokuratura zabezpieczyła materiały niezbędne do prowadzenia postępowania, są one obecnie analizowane. Marcin Borys nie został jeszcze przesłuchany – poinformowała nas prokurator Liliana Łukasiewicz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Legnicy.
Jeszcze w lipcu, gdy opuszczał legnickie MPK w atmosferze poważnych zarzutów, znalazło się dla niego miejsce w kolejnej spółce z publicznym kapitałem. Dziś jest już poza Koalicją Obywatelską, związał się z innym środowiskiem politycznym, a jego dawni sojusznicy, mimo rodzinnych powiązań samorządowca z politykiem rządu Donalda Tuska, nie są już zainteresowani dalszym wspieraniem zawodowej kariery radnego Marcina Borysa.
Mandat radnego sejmiku zdobył w 2024 roku z list KO. Wśród partyjnych kolegów nie brakuje opinii, że polityczną karierę zawdzięcza przede wszystkim nazwisku i wsparciu kuzyna, obecnego wiceministra sportu Piotra Borysa. Z fotelem prezesa legnickiego MPK pożegnał się w atmosferze poważnych zarzutów, a teraz wszystko wskazuje na to, że Marcin Borys straci kolejne stanowisko.
Autor: Wojciech Wybranowski

