Trzy samochody spłonęły, ogień uszkodził elewację budynku, a straty przekroczyły 300 tys. zł. Policjanci zatrzymali cztery osoby, ale trop zaprowadził ich do 53-letniego mieszkańca gminy Legnickie Pole. Według śledczych to właśnie on miał zlecić podpalenie samochodów. Mężczyzna trafił do aresztu.
Do podpaleń dochodziło na jednej z ulic w Legnicy. Ogień strawił trzy samochody – Lexusa, Renault i Mitsubishi. Płomienie były na tyle duże, że uszkodziły również elewację pobliskiego budynku mieszkalnego. Łączne straty oszacowano na ponad 300 tys. zł.
Sprawą zajęli się legniccy policjanci wspólnie z prokuraturą. Śledczy przeprowadzili oględziny, zabezpieczyli ślady i materiał dowodowy, analizowali także nagrania z monitoringu. Kolejne ustalenia prowadziły ich do osób, które mogły mieć związek z podpaleniami.
– Po nitce do kłębka policjanci docierali do kolejnych osób związanych ze sprawą. Prowadzone działania pozwoliły najpierw ustalić osoby podejrzewane o bezpośredni udział w podpaleniu, a dalsze czynności doprowadziły ich do mężczyzny, który według ustaleń miał zlecić podpalenia – informuje nadkom. Jagoda Ekiert z Komendy Miejskiej Policji w Legnicy.
Łącznie zatrzymano trzech mężczyzn i kobietę.
Wśród nich jest 37-letni mieszkaniec gminy Krotoszyce. Usłyszał zarzut sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa pożaru zagrażającego mieniu wielkich rozmiarów w postaci budynku mieszkalnego poprzez podpalenie samochodów znajdujących się w jego sąsiedztwie. Na wniosek prokuratury sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu. Grozi mu do 10 lat więzienia.
Zarzuty usłyszał również 36-letni mieszkaniec gminy Krotoszyce, który według śledczych miał działać wspólnie i w porozumieniu z 37-latkiem. Zatrzymana została także 38-letnia mieszkanka tej samej gminy, podejrzewana o udzielenie pomocy przy podpaleniu pojazdów.
Śledztwo na tym się jednak nie skończyło. Policjanci dotarli do człowieka, który – według ich ustaleń – miał stać za podpaleniami.
To 53-letni mieszkaniec gminy Legnickie Pole. Śledczy zarzucają mu zlecenie podpalenia pojazdów. Mężczyzna usłyszał zarzuty, a sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu. Jemu również grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.
– Zatrzymania tych osób to wynik intensywnej i wielowątkowej pracy policjantów i prokuratury. Analiza śladów, zabezpieczonego materiału dowodowego, nagrań oraz czynności operacyjne pozwoliły krok po kroku odtworzyć przebieg zdarzeń i dotrzeć do osób podejrzewanych o ich popełnienie oraz do osoby, która według ustaleń miała zlecić podpalenia – podkreśla nadkom. Jagoda Ekiert.




