Przez lata nad Elżbietą Witek wisiał jeden z najcięższych zarzutów: że wieloletni pobyt jej męża na OIOM-ie Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Legnicy mógł kosztować życie inną pacjentkę. Sprawa wywołała polityczną burzę i lawinę komentarzy. Teraz nastąpił ważny zwrot. Biegli ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego nie potwierdzili, że przyjęcie kobiety na intensywną terapię uratowałoby jej życie. Jak poinformował podczas konferencji prasowej Adam Kurzydło, Prokurator Okręgowy w Legnicy, z dużym prawdopodobieństwem tragiczny finał nastąpiłby także wtedy, gdyby pacjentka trafiła na OIOM. Śledztwo jednak nadal trwa.
Sprawa wybuchła w 2023 roku i błyskawicznie stała się ogólnopolskim tematem. W jej centrum znalazł się Stanisław Witek, mąż ówczesnej marszałek Sejmu Elżbiety Witek, który przez długi czas przebywał na Oddziale Anestezjologii i Intensywnej Terapii Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Legnicy.
W tym samym czasie ciężko chora pacjentka Jaworskiego Centrum Medycznego wymagała intensywnej terapii. Kobieta ostatecznie zmarła.
W przestrzeni publicznej zaczęto wiązać obie historie. Pojawiły się sugestie, że gdyby Stanisław Witek nie zajmował miejsca na legnickim OIOM-ie, kobieta mogłaby zostać tam przyjęta, a być może również uratowana.
Sprawa miała ogromny ciężar polityczny. Elżbieta Witek była wówczas marszałkiem Sejmu, jedną z najważniejszych osób w państwie, a historia jej ciężko chorego męża stała się przedmiotem ostrej debaty i internetowych komentarzy.
Teraz pojawiło się ustalenie, które może zasadniczo zmienić sposób patrzenia na tę sprawę.
Kluczowa opinia biegłych
Śledztwo prowadzi Prokuratura Okręgowa w Legnicy. Dotyczy ono prawidłowości udzielania świadczeń zdrowotnych pacjentce, w tym nieprzyjęcia jej z Jaworskiego Centrum Medycznego na oddział anestezjologii i intensywnej terapii Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Legnicy, a także organizacji pracy placówek.
Do prokuratury trafiła już opinia biegłych ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. O jej najważniejszych wnioskach poinformował podczas konferencji prasowej Adam Kurzydło, Prokurator Okręgowy w Legnicy.
– Biegli dokonali oceny stosowanych procedur leczenia i stwierdzili, że nie można z pewnością stwierdzić, iż hospitalizacja w ramach oddziału intensywnej terapii przyniosłaby oczekiwane korzyści terapeutyczne tej pacjentce – mówił Adam Kurzydło.
Podczas konferencji szef legnickiej prokuratury wyjaśnił również, co w praktyce oznaczają wnioski ekspertów. Jak mówił, biegli powzięli wątpliwość, czy nawet przekazanie kobiety na intensywną terapię zmieniłoby tragiczny finał.
– Nawet gdyby ta pacjentka została przekazana do jednostki intensywnej terapii któregoś ze szpitali, prawdopodobnie, z dużym prawdopodobieństwem, skutek, który nastąpił w postaci zgonu, nastąpiłby i tak – tłumaczył Prokurator Okręgowy w Legnicy.
To niezwykle istotne ustalenie.
Podważa bowiem prosty związek, który przez lata pojawiał się w publicznej dyskusji: mąż Elżbiety Witek zajmował łóżko na OIOM-ie, inna pacjentka nie została przyjęta, a następnie zmarła.
Opinia biegłych nie daje podstaw do stwierdzenia, że przyjęcie kobiety na intensywną terapię pozwoliłoby uniknąć jej śmierci.
Prokuratura czeka na opinię uzupełniającą
To jednak jeszcze nie koniec sprawy.
Pełnomocniczka reprezentująca stronę pokrzywdzoną zgłosiła uwagi i zastrzeżenia do opinii ekspertów. Prokuratura je uwzględniła i skierowała do biegłych dodatkowe pytania. Teraz śledczy czekają na opinię uzupełniającą.
– Postępowanie jest w toku. W chwili obecnej oczekujemy na opinię uzupełniającą – poinformował Adam Kurzydło.
Nadal analizowana jest zabezpieczona dokumentacja medyczna. Jeśli pojawi się taka konieczność, śledczy będą pozyskiwać kolejne materiały.
Przesłuchiwani są lekarze, pielęgniarki oraz osoby zarządzające zarówno Wojewódzkim Szpitalem Specjalistycznym w Legnicy, jak i Jaworskim Centrum Medycznym. Prokuratura chce dokładnie odtworzyć przebieg leczenia pacjentki oraz decyzje podejmowane w kolejnych etapach walki o jej życie.
Nikomu nie postawiono zarzutów
Istotny jest również obecny status postępowania.
Śledztwo cały czas prowadzone jest w sprawie, a nie przeciwko konkretnej osobie. Oznacza to, że na obecnym etapie nikomu nie przedstawiono zarzutów.
Według informacji przekazanych podczas konferencji prasowej postępowanie może zostać zakończone do końca roku.
Dopiero wtedy będzie wiadomo, czy śledczy dopatrzyli się nieprawidłowości w działaniach personelu medycznego lub organizacji pracy którejś z placówek.
Jedno już dziś wygląda jednak inaczej niż na początku tej głośnej historii.
Najcięższa sugestia, która przez lata towarzyszyła sprawie męża Elżbiety Witek – że zajmowane przez niego miejsce na OIOM-ie mogło przesądzić o śmierci innej pacjentki – nie znajduje potwierdzenia w dotychczasowej opinii biegłych. Eksperci nie stwierdzili, że intensywna terapia uratowałaby kobietę. Z przedstawionych podczas konferencji prasowej przez Adama Kurzydłę wniosków wynika natomiast, że z dużym prawdopodobieństwem tragicznego finału nie udałoby się uniknąć także po przyjęciu pacjentki na OIOM.
Ostateczna decyzja prokuratury jeszcze jednak nie zapadła. Śledczy czekają na opinię uzupełniającą, która może mieć kluczowe znaczenie dla zakończenia postępowania.

