spot_img

Tadeusz Krzakowski odda władzę w Legnicy w ręce PiS?

Jeśli zgodnie z zapowiedziami Tadeusz Krzakowski wystartuje w jesiennych wyborach do Senatu i wygra je, będzie musiał zrezygnować ze stanowiska prezydenta Legnicy. Wtedy władzę w mieście może aż na pół roku przejąć wskazany przez premiera Mateusza Morawieckiego komisarz, czyli w praktyce zaufany działacz Prawa i Sprawiedliwości. Czy tak się stanie, zależy jednak od terminu wyborów parlamentarnych.

W Polsce nie można obecnie łączyć funkcji prezydenta, burmistrza, wójta, członka zarządu województwa czy radnego dowolnego szczebla z mandatem posła lub senatora. Ci, którzy jesienią dostaną się do parlamentu, by objąć nowe funkcje będą musieli zrezygnować z pracy w samorządzie. W takiej sytuacji może znaleźć się także prezydent Legnicy Tadeusz Krzakowski, który ma być opozycyjnym kandydatem do Senatu w okręgu legnickim. I jeśli faktycznie wystartuje w wyborach, ma spore szanse na ich wygranie.

Co stanie się wówczas w Legnicy? Wszystko zależy od terminu wyborów do Sejmu i Senatu. Teoretycznie, w mieście powinny odbyć się przedterminowe wybory, w których legniczanie wybraliby nowego prezydenta miasta. Ten rządziłby do wiosny przyszłego roku, czyli do kolejnych wyborów samorządowych. Ordynacja wyborcza zastrzega jednak, że wyborów uzupełniających nie przeprowadza się, jeśli w chwili wygaśnięcia mandatu prezydenta do końca kadencji samorządów zostało mniej niż pół roku. Wtedy osobę zarządzającą przez sześć miesięcy miastem wyznacza premier.

Przedłużona przez Prawo i Sprawiedliwość kadencja samorządów kończy się 30 kwietnia 2024 roku. Granicznym terminem, od którego Legnicę czeka zarząd komisaryczny, jest więc 30 października 2023 roku. Jeśli prezydenta Andrzej Duda zarządzi przeprowadzenie wyborów parlamentarnych przed tą datą, w przypadku wygaśnięcia mandatu Tadeusza Krzakowskiego w Legnicy można będzie zorganizować wybory przedterminowe. Jeśli jednak wybory do Sejmu i Senatu odbędą się w listopadzie, miastem aż do wiosny będzie rządził komisarz.

Czy właśnie o to chodziło Prawu i Sprawiedliwości, które – wbrew opozycji i wielu samorządowcom – postawiło na swoim i wydłużyło kadencję samorządów aż do wiosny przyszłego roku? Wskazani przez premiera komisarze mogą przejąć obowiązki wszystkich tych samorządowców, którzy jesienią dostaną się do Sejmu lub Senatu. Zarządzanie gminą przez pół roku daje później takim osobom łatwiejszy start we właściwych wyborach. Jak pokazuje historia polskich samorządów, często bez trudu je wygrywają.

spot_img

Przeczytaj także

Nowe na stronie